piątek, 20 listopada 2015

Ślady miłości ...


"I okazuje się nagle, że każdy człowiek jest niezastąpiony. Nawet najmniej ważny, najskromniejszy, najbardziej cichy. Po każdym tworzy się wyrwa, mniejsza lub większa. Tyle miliardòw ludzi ... I wszyscy niezastąpieni. I po każdym zostaje coś nieuchwytnego, ale dziwnie realnego, coś co należy ponieść dalej." 
Malgorzata Musierowicz Feblik

Niedawno Iduś obchodziliśmy dzień Wszystkich Świętych, moim zdaniem jedno z piękniejszych świąt celebrowanych w naszym kraju.

Odwiedza się wówczas groby bliskich, wspomina się jacy byli za życia, modli się za ich dusze, a także spotyka się z żywymi, tymi, którzy jeszcze są i tak jak my tęsknią, wspominają, szukają za murami cmentarzy ciszy i zadumy.

Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi lubię odwiedzać cmentarze. Lubię przypominać sobie dokąd wszystko zmierza, obserwować tych, którzy porządkują groby i wygładzają ręką pomniki,  tak jakby głaskali bliskich, tam leżących, po policzku.

Jest coś magicznego i wzruszającego w tej ciszy, jest coś mądrego w tej zadumie, jest tam pewne zatrzymanie w pędzie życie.

Lubię też odwiedzać cmentarze, po to by poczuć się częścią większej całości, by dostać siłę, od tych co byli przede mną, ujrzeć ich jak stoją rzędem przy mnie, gotowi w każdej chwili udzielić wsparcia i pomocy, przytulić szumem jodły, poglaskać po policzku spojrzeniem wyglądającym z nagrobkowej fotografii, rozbawić rubasznym dowcipem grabarzy, bo ci jak nikt inny śmiać się potrafią ze wszystkiego. Lubię tam postać trzymając pod ramię swoją Babcie Jasię, pozwolić jej otulić się troską jak dziecko, kiedy dotyka moich zmarzniętych dłoni, prowadzi mnie na słońce bym się trochę rozgrzała, a na koniec osładza chłody cukierkiem wyjętym ze swojej torby. Lubię też popatrzeć na niezmienne od lat wzruszenie Babci Lodzi, gdy odwiedza tam Dziadka Mieczysława.

Jakaś niewyobrażalna siła przychodzi do mnie kiedy ze złoconych liter wyglądają do mnie pradziadek Michał, prababcia Józefa, prababcia Marianna, pradziadek Jan, pradziadek Antoni i prababcia Stanisława, dziadek Mieczyslaw, wujek Tadeusz i ciocia Władysława, wujek Kazimierz i ciocia Krystyna, mała Halinka, i pożegnany ostatnio dziadek Aleksy. Jakoś z ich duchową obecnością, raźniej iść przez życie. Z ich dobrym, czasem smacznym, czasem uśmiechniętym, a czasem gderliwym wspomnieniem nie sposób czuć się samotnym i opuszczonym.

Dlatego gorąco Ciebie zachęcam, byś kultywowała tę polską tradycję. Odwiedzała i wspominała bliskich zmarłych, modliła się po swojemu za ich dusze, otulała się w chłodniejsze dni życia ich duchową obecnością, i czerpała siłę ze swoich korzeni. Odwracaj czasem głowę, mrugnij do nich okiem, zobacz ich jak stoją murem za Tobą gotowi Ci pomagać siłą swojego ducha.

Tylu wspaniałych, ludzkich w swych błędach i sukcesach śladów miłości ... bądź ich świadoma.

Kocham Cię, Mama

wtorek, 17 listopada 2015

"Niemożliwe" zamyka drzwi ... otwórz je ...


Ostatnio Iduś oglądałam film "Zmierzch" ... wiesz ja lubię czasem sprawdzać za co jakiś obraz dostał "Złotą Malinę" czyli nagrodę za najgorszy film roku :)

Wracając do tematu, obejrzałam "Zmierzch", film jak film, widziałam gorsze, ewidentnie dla młodzieży, do tego tej romantycznej, i z pewnością powinien być sklasyfikowany jako romans, bądź komedia romantyczna, ewentualnie obyczajowy, a nie horror, bo mimo, że są w nim wampiry to raczej nie straszą.

Może nie powinnam tego pisać, bo wielbiciele dobrego kina, odwrócą się do mnie plecami, ale film wart był obejrzenia, choćby dla jednego dialogu, który pozwolił mi przeżyć kolejne "aha".

Jest taka scena. Główni bohaterowie filmu Bella - człowiek, Edward - wampir, na nietypowej randce. (O randach Kochanie to my później porozmawiamy :))

Edward chcąc zainponować Belli zabiera ją w wierzchołki bardzo wysokich drzew, skąd roztacza się widok na całą okolice, wówczas ona mówi:

- To niemożliwe, takie rzeczy się nie zdarzają.

A on jej odpowiada:

- W moim świecie tak.

... i wiesz to "niemożliwe" Belli "w moim świecie tak" Edwarda to klucz do wszystkiego.

Prawda jest taka, że jeśli uważamy, że coś jest "niemożliwe" to nigdy to nie będzie udziałem naszego świata.

Jeśli w Twojej podświadomości masz wgrany program "miłość to bzdura" to z pewnością w swoim codziennym życiu jej nie doświadczysz, a wszelkie obrazy płynące z zewnątrz potwierdzające jej istnienie będą cię drażnić, i będziesz je tytułować hasłem "naiwniacy".

Jeśli w Twoich myślach panoszy się zdanie "jestem nic nie warta" to będziesz tak ustawiać świat wokół Ciebie, żeby Ci to potwierdzał.

Jeśli twoja podświadomość ma zakodowane, że duże pieniądze zarabiają tylko ci nieuczciwi, a ty cenisz wartość uczciwości, to jest duże prawdopodobieństwo, że do końca życia, będziesz uboga.

Wiara w to, że rzeczy dobre, piękne, pełne miłości mogą być udziałem Twojego świata, wpuszcza je do środka.

Dlatego, przemyśl zawsze dobrze, nim powiesz "To niemożliwe, takie rzeczy się nie zdarzają", bo wówczas zamykasz tym właśnie rzeczom dostęp do Ciebie i Twojego życia.

Chcesz dobra, piękna, miłości, a ktoś z zewnątrz chce Ci wmówić, ze ich nie ma, wówczas odważnie odpowiadaj "W moim świecie tak", "W moim świecie są", niech wszechświat usłyszy jak je zapraszasz.

Kocham Cię, piękna, mądra, dobra Dziewczynko Mama

czwartek, 5 listopada 2015

Twoja energia


Ostatnio troszkę chorowałyśmy. Złapała nas jesienna infekcja i tak trzymała prawie dwa tygodnie. Było męcząco: mniej snu, więcej stresu, nowe obowiązki w grafiku - takie jak gonitwa za Tobą z łyżeczką syropu :), ale i było też fajnie, bo tym razem to tylko przeziębienie, a nie zapalenie płuc jak ostatnio, więc można było się w tym chorowaniu otulić rodzinnie, cieplutko, wesoło. Taki kocykowo - herbaciano - syropkowy czas.

Na szczęście przeziębienie już za nami, domowe sposoby na wzmocnienie odporności w ruchu, więc jest szansa, że katar i kaszel u nas już nieprędko zagości.

Podczas przeziębienia miałaś/miałyśmy mniej cierpliwości do różnych rzeczy. Np. kiedy rysowałaś a coś nie wyszło po Twojej myśli szybciej się irytowałaś, lamentowałaś bardziej donośnie i dłużej. Ze mną chyba było podobnie bo zmęczenie dało mi się we znaki - brak snu mi nie służy. A i z gorączką pracuje się mniej wydajnie, gorzej się odpoczywa i przez to nagle z kilku punktów do odhaczenia na liście zadań, robi się kilkanaście ... dobrze, że już wiem, że najpierw trzeba robić to co dla nas najważniejsze :), łatwiej było z tą wiedzą okiełznać powstałą listę :)

Zdałam sobie wówczas sprawę, iż wszystko jest energią. I to bardzo ważne żeby zdać sobie
z tego sprawę i roztropnie ją wydatkować. Kiedy patrzyłam np. jak płaczesz rozpaczliwie 
z powodu nieudanego obrazka, pomyślałam, że gdyby tak zamienić tą energię z płaczu na rysowanie, pewnie dużo szybciej miałabyś swój wymarzony obrazek.

Nie chodzi mi o to Kochanie by w ogóle nie płakać. Co to, to nie. Chodzi mi jednak o to by świadomie zarządzać daną nam energią.

Płacz, śmiech, krzyk, szept, marsz, bieg, podskok i stanie w bezruchu, czytanie, oglądanie, klikanie w klawiaturę, taniec, spoglądanie w gwiazdy, kąpiel w bąbelkach, i szybki prysznic, rozmowa, myśl, sen, przebudzenie - wszystko to nasza energia.

Miliony kobiet na świecie, przegląda etykiety produktów spożywczych w poszukiwaniu informacji ile to one mają kalorii. Tak naprawdę chcą wiedzieć ile energii sobie dostarczą, po to by dać jej swemu ciału jak najmniej, tak na marginesie mówiąc.

Gdyby energię poszukiwawczą tych kobiet skierować w innym kierunku. Gdyby dać im świadomość: Oto Ty, masz tyla a tyle kilokalorii energii do wykorzystania do końca swojego życia. Zużyj ją świadomie ...

Świadomie ... uważnie ... w zgodzie ze sobą ... z przyjemnością ... z radością ... tak jak chcesz ... tak jak marzysz.

Rozumiesz Kochanie?

To Twoja energia, twoje życie, twój czas.

Chcesz wykorzystać swoją energię na płacz, żal, gniew, zazdrość, niepewność, smutek, gorycz, plotkę - masz prawo, wybierz świadomie, weź za to odpowiedzialność.

Chcesz wykorzystać swoją energię na śmiech, radość, zadowolenie, miłość, dobre słowo - masz prawo, wybierz świadomie, weź odpowiedzialność.

Jesteś zmęczona - przyjrzyj się uważnie co robisz, ze swoją energią, na co ją zużywasz, gdzie ją ładujesz, jaką wysyłasz w świat.

Ja wierzę głęboko, że zostaliśmy powołani by wysyłać w świat dobrą energię, dobre słowo, dobre myśli, dobre uczucia, ze zostaliśmy powołani do wydatkowania naszej energii na dobre sprawy, dobre myśli.

Jesteś dobrą energią Kochanie - widzę to każdego dnia w Twoich roześmianych oczach.

Żyj pięknie, Kocham Cię Mama.

wtorek, 29 września 2015

Od Siebie ...


Jesteś Iduś dla mnie nieustającym źródłem inspiracji.

Ostatnio kiedy obserwowałam jak rysujesz, zauważyłam jak się starasz, z jakim zaangażowaniem próbujesz uzyskać zamierzony efekt.

Przekręcałaś kartkę, zmieniałaś położenie stolika, wymienialaś kredki, przestawiałaś krzesło a wszystko po to by osiągnąć swój zamierzony efekt. Twoje zaangażowanie bylo wielkie, kosztowało cię sporo energii. Nie wiedziałaś, ze wystarczy sam ruch nadgarska, dłoni, by rysowało ci się lepiej, że nie trzeba do tego przestawiać całego świata a co więcej, że przestawienie całego świata niewiele tu pomoże.

Kiedy tak na Ciebie patrzyłam, przypomniały mi się czasy, kiedy postępowałam podobnie. Nie wyrzucaj sobie, każdy z nas jest w którymś momencie życia na tym etapie. I raczej nie wystarczy tu by ktoś pokazał ci rozwiązanie ukladanki, by powiedział: zrób to i to, a będzie łatwiej, lepiej, przyjemniej. Nie wystarczy, bo tego trzeba doświadczyć, trzeba to poczuć.

Trzeba poczuć, że zmiana na lepsze zaczyna się od przemiany w nas samych.

Dorośli z łatwością przyjmują to do wiadomości i traktują jak prawdę objawioną jeśli chodzi o grafomotorykę. Patrząc na trud dzieci, kedy te stawiają pierwsze kreski, wiedzą, że przecież powinny, ćwiczyć swoje mięśnie, by lepiej im to wychodziło. Jednak często nie potrafią przełożyć tego na inne dziedziny życia, a przecież działa tam ten sam mechanizm.

Twój związek Cię nie satysfakcjonuje, coś Cię w nim uwiera? Zacznij od zmiany w Sobie, zanim zaczniesz zmieniać, bądź zmienisz partnera.

Praca nie jest wymarzona? Zamiast przyglądać się w niej innym: szefowi, kolegom, zerknij na Siebie, swoje "biurko" i zastanów się jakiej w tym względzie możesz dokonać zmiany.

Drażni Cię Twoja znajoma, koleżanka, mama jakimś zachowaniem? Przyjrzyj się najpierw sobie, swoim uczuciom i zastanów się czemu są takie a nie inne, nim "rzucisz" w nią kamieniem.

Dlaczego tak? Bo na dokonanie zmiany w sobie:


  • zużywasz wbrew pozorom mniej energii
  • jest to w zasięgu Twojego wpływu
  • daje prawdziwe rezultaty
  • jest to zmiana na lepsze.

Dlatego zanim zaczniesz próbować zmieniać świat, spróbuj dokonać zmiany w Sobie. Przywołaj w głowie, obraz rysującego Dziecka, które z wielkim zaangażowaniem, przekręca kartkę we wszystkie strony, nie wiedząc jeszcze jak wielka moc drzemie z zmianie położenia jego własnej dłoni, i przełóż tą wiedzę na inne dziedziny życia. 

Nie zmieniaj ułożenia Świata, zmień swoje położenie w Świecie.

Kocham Cię, Mocno Mama

P.s. Twoje rysunki są cudowne, a będą z każdym dniem piękniejsze, bo jestem pewna, że niebawem poczujesz moc swojej dłoni.

... mój najpiękniejszy moment dnia, to ten, gdy wtulona we mnie i w tatę, zasypiasz a ja mogę szeptem opowiedzieć Ci jak mocno Cię kocham ... dziękuję za ten nasz czas, dziękuję za Ciebie i to, że dane jest mi być Twoją Mamą. 

czwartek, 10 września 2015

Gdziekoliwiek jesteś, oddychaj ...




Dziś Iduś chciałam Ci napisać o kolejnym "acha" :)

Tym razem przeżyłam je podczas porannych zajeć jogi. :) Jakiś czas temu podjęłam wyzwanie 30 dni z jogą, tak dla siebie, dla ciała, dla ducha, dla równowagi bycia.

W miarę możliwości każdego dnia spędzam okolo pól godziny na macie, i ćwiczę: oddycham, rozciągam się i cieszę ducha fantastycznym poczuciem humoru, mojej internetowej instruktorki.

Powtarza ona często jedno zdanie, które dla mnie ma niesamowicie głęboki przekaz. Adrien kiedy ćwiczymy kolejne asany, powtarza by "gdziekolwiek, by się w swojej praktyce nie bylo, wziąć głęboki oddech, wyrazić zgodę na nasze teraz i mieć z niego radość". To zdanie jest dla mnie wielką inspiracją.

Zawiera ono w sobie wiele mądrości, i kiedy przełożymy tą radę z lekcji jogi na życie, może nam być naprawdę lepiej i piękniej w naszym istnieniu.

Bo czy w życiu nie chodzi o to, by zaakceptować swoje teraz, jakie by ono nie było i starać się w tym teraz jak najlepiej żyć, jak najwięcej odnaleźć uśmiechu?

Gdziekolwiek jesteś, weź głęboki oddech, i wyraź zgodę na swoje teraz. Bardzo to piękne, Iduś, prawda?

Oddech to życie. Dlatego kiedy przyjmujesz do wiadomości i zaczynasz akceptować punkt życia w którym poprzez swoje wybory, wybory innych ludzi, i zwyczajne koleje losu się znalazłeś, to dopiero wtedy zaczynasz prawdziwie żyć Kochanie, dopiero wtedy przyjmujesz odpowiedzialność za swój oddech, za swoje kolejne kroki, za swoje być.

Jesteś młodą mamą tak ja, na pewnych rozdrożach życia zawodowego - weź głęboki oddech, popatrz na świat, który Cię otacza dookoła i żyj. Nie zamrazaj siebie jako człowieka, jako kobiety, oddychaj, żyj i zauważ w jakim pięknym momencie istnienia jesteś.

Jesteś kobietą, której własnie rozpadł się związek - wyraź zgodę na swoje teraz, bo przeszłości nie da się wskrzesić, oddychaj, żyj, nie zamrażaj swojej teraźniejszości, dlatego, że przeszłość nie przyniosła tego czego od niej oczekiwałaś.

Jesteś bardziej okrągła niż szczupła, albo bardziej szczupła niż okrągła, a chciałabyś inaczej? Oddychaj, zaakceptuj i weź odpowiedzialność za nastepne kroki, które postawisz.

Zazwyczaj z łatwością przyjmujemy od życia piękne podarunki, jednak kiedy świat nie wyjdzie na przeciw naszym oczekiwaniom, często się zamrażamy, w swoim smutku, złości, rozczarowaniu, żałobie, niepowodzeniu. Zapominamy o oddechu, zapominamy o tym by otworzyć serce na piękno świata, które przecież nadal tam jest, tylko to my nie umiemy już nim cieszyć oczu.

Przykłady powyżej są banalne, ale znam takich co "oddychają" w chwilach kiedy innym (mnie pewnie również) byłyby potrzebne maski gazowe.

Znam Mamy, których dzieci walczą o sprawność, o zdrowie, czasem dotyka ich wielkie cierpienie, i wiesz co Kochanie, te Mamy i te dzieci, nie są zamrożone, są pełne ciepła, uśmiechu, i radości życia. Każdego dnia wstają, akceptują dany im czas i biorą tyle piękna ile się da ze swojego istnienia.

Ze stron internetowych wygląda do mnie często uśmiech Dagmary Skalskiej, która dosłownie "przed chwilą" straciła ukochanego, i wiesz co, nie wiem jak ona to robi, ale ona też oddycha. Nie ma mnie w niej lodu, tylko bucha z niej ciepły płomień życia.

Gdy odnajdujmy w swoich sercach zgodę na teraz, gdy wyrównujemy oddech, gdy odmrażamy skute lodem serca, świat naprawdę pięknieje i nabiera kolorów, w nasze ciała i dusze wraca życie.

Dlatego, zachęcam Cię do skorzytania z tej lekcji. W jakimkolwiek momencie życia się znajdziesz - oddychaj, żyj, nie zamrażaj swojego istnienia, bo powtórek z tego czasu nie będzie!!!

Kocham Cię, mocno, Mama


wtorek, 25 sierpnia 2015

Oczyszczaj, by było w Tobie światło ...




Wczoraj Iduś myłam okna :) dzielnie mi w tym pomagałaś :). Dziwnie to zabrzmi, ale mycie okien to jedno z moich ulubionych zajęć domowych. Po prostu uwielbiam wspinać się na wysokości, przecierać szyby, i patrzeć później przez takie odkurzone szkła na świat. Niezmiennie zadziwia mnie jak inne są kolory, jak inny jest świat, oglądany przez taką świeżo umytą szybę.


No dobrze, ale nie będę Ci tu pisać o moim zachwycie nad myciem okien przecież, który pewnie dla 80% kobiet będzie dziwny :) :)

Kiedy tak spojrzałam wczoraj przez te świeżo umyte okna na świat, doszłam do wniosku, że nasz umysł także wymaga takiego czyszczania. Kiedy go zakurzymy niepotrzebnymi informacjami, niedobrymi obrazami, złymi słowami, to świat na który patrzymy przez pryzmat takiego umysłu traci blask, a wtedy coraz mniej światła wpada do naszej duszy.

Bo świat kochanie jest zawsze tam na zewnątrz taki sam, to w naszej głowie zmieniają się filtry kolorystyczne i to przez nie, lub dzięki nim raczej, może on być pełen blasku, radości, miłości i światła, lub mroczny, smutny i pełen niebezpieczeństw.

Warto mieć tego świadomość, i warto "odkurzać" swój umysł, by świat widziany jego oczami był piękny.

Mam swoje sposoby na takie "porządki", którymi pragnę się z Tobą podzielić.

Po pierwsze ograniczam dopływ bodźców, by było mniej sprzątania. Świat jest pełen nadmiaru, więc warto zachować umiar chociaż we własnej głowie i sercu. Dlatego nie oglądam telewizji, prawie nie słucham radia. Owszem oglądam filmy, ale te które sama wybiorę, i w takiej ilości w jakiej sobie życzę, słucham muzyki, ale sama dobieram jaka ona będzie, bo wiem, że muzyka mam moc. Dlatego gdy chcę się wyrwać z melancholii, szukam tańca, a gdy chcę ukoić zmysły szukam w melodiach ciszy. 

Po drugie staram się, by każdego dnia w świecie cywilizacji mieć kontakt z naturą. Uwierz mi na słowo, iż nic tak nie oczyszcza atmosfery w naszej głowie i sercu jak leśny spacer, dreptanie brzegiem morza, czy podziwianie nocą księżyc i gwiazd, i słuchanie świerszczy. Nic tak nie koi rozpalonej głowy jak szum wiatru, kapanie deszczu, czy skrzypiący śnieg pod stopami. Nie wolno nam zapominać skąd pochodzimy, nie wolno nam zapominać o tym, że warto mieć kontakt z tym co nie zostało stworzone przez człowieka, ale rodziło się razem z nim i światem.

Po trzecie w hałasie dnia, staram się zawsze znaleźć trochę ciszy nocy. W zgiełku lata, spokoju zimy, a w wesołości wiosny, zadumy jesieni, w ruchu stagnacji i na odwrót, bo umysł i serce potrzebują równowagi. Dlatego w każdym aspekcie naszego życia warto o nią zabiegać.

Po czwarte, przewietrzam umysł, i wychodzę czasem na zewnątrz swojego świata. Wiesz świat jest piękny kiedy oglądasz go przez czyte szyby, ale jest jeszcze piękniej, gdy od czasu do czasu otworzysz szeroko okna, wpuścisz podmuch powietrza do domu, lub z odwagą i radością przekroczysz jego próg. Dobrze jest mieć swoj dom, dobrze jest mieć swoje spojrzenie na świat, oglądać go przez pryzmat własnych wartości i poglądów, ale dobrze jest czasem wyjść ponad to i spróbować przyjrzeć się światu oczami kogoś innego. Zmiana perspetywy jest niesamowicie ożywcza. Teraz bardzo lubię spoglądać na świat przez Twoje dziecięce okulary i widzieć w nim na nowo to, co dostrzegałam będąc dzieckiem. Dlatego zachęcam Cię otwieraj okna umysłu, wpuszczaj wiatr, wpuszczaj światło, przekraczaj jego progi, i odkrywaj dzięki temu świat jakiego nie znałaś.

Po piąte ...choć tak naprawdę mam poczucie, że ten punkt powinien być na pierwszym miejscu listy ... oddycham. Gdy czuję się źle ze sobą, w sobie, w świecie, łapię kontakt z dobrymi emocjami przez oddech. Cudownie jest głośno, glęboko i świadomie poodychać, przypominając sobie, że to właśnie oddech trzyma nas przy życiu, a reszta ...reszta tak naprawdę nie jest, aż tak ważna jak by się mogło wydawać.


To są moje sposoby na "odkurzanie" szyb umysłu, duszy i serca. Ciekawa jestem jakie Ty sobie znajdziesz Kochanie.

Pamiętaj świat na zewnątrz jest zawsze taki sam, to tylko ty zmieniasz pryzmat wraz ze zmianą pogody w swoim sercu i głowie. 

Kocham Cię i przesyłam cmok cmoki, Mama





środa, 19 sierpnia 2015

Kto pyta, znajduje drogę ...




"Kiedy się nie zna drogi, to przede wszystkim trzeba mieć drogowskaz" (cyt. z bajki Kubuś Puchatek i Przyjaciele)


Dziś Iduś w liście do Ciebie będę odpowiadała Alicji :). Jednak tak sobie myślę, że to co napiszę może i Tobie się przyda. 


Ala zapytała mnie skąd wiem co wybierać z mnogości oferowanej przez świat i jak znalazłam drogę do samej siebie.

Długo myślałam nad odpowiedzią, bo na proste pytania odpowiedzi są zazwyczaj jednak skomplikowane. 

Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła po pytaniu Alicji była taka, że drogi do siebie tak naprawdę szukam każdego dnia, bo rozwój świata i mój własny jest bardzo dynamiczny. W zasadzie każdego dnia coś mnie zaskakuje zarówno na zewnątrz mnie jak i we mnie samej. Obserwuję więc siebie i świat uważnie, każdego dnia przeżywam dane mi chwile, i w oparciu o nie podejmuje wybory, czym chcę wypłnić swoje jestem. 

Druga myśl dotyczyła tego, iż mimo, że wybory dokonują się na bieżąco to mam pewien swój trzon, który jest stały przez lata, i nie daje się upływowi czasu.


Można by powiedzieć, że moje jestem zbudowane jest poniekąd w oparciu o moje potrzeby i wartości. Te pierwsze ulegają częściej zmianie w związku z tym co przynosi życie, te drugie są względnie stałe, z tym, że zamieniają się czasem miejscami w hierarchii.

Ostatnio Iduś oglądałyśmy wspólnie Kubusia Puchatka, w którym miś wyglosił znamienne dla mnie zdanie, iż kluczem do znalezienia rozwiązania są dobrze postawione pytania. Proste, prawda? A bardzo często o tym zapominamy.


Do swoich prawdziwych potrzeb i wartości dość łatwo znaleźć drogę, tylko właśnie trzeba wsłuchać się w siebie i zadać sobie odpowiednie pytania. Ludzie często wstydzą się emocji, ktore w żargonowym języku nazywane są "złymi", tłumią je, zaprzeczają ich istnieniu. To nie jest dobre.

Emocje są naprawdę wspaniałym źródłem wiedzy, trzeba się tylko nauczyć z nimi obchodzić.

Dla przykładu np. jeśli czujesz zazdrość. Nie odrzucaj jej, nie zaprzeczaj jej istnieniu. Zadaj lepiej sobie wówczas odpowiednie pytania. Czego konkretnie zazdrościsz? Dlaczego własnie tego? I co uważasz za przeszkodę w osiągnięciu pragnienia posiadania tego czegoś? Jeśli podejmiesz dobre działanie w związku z odczuwaniem niezbyt lubianej zazdrości, może się to przyczynić do odkrycia przez Ciebie swoich potrzeb, oraz sposobu ich zaspokojenia.

Emocjom warto pozwolić płynąć, by im się lepiej przyjrzeć. Warto zobaczyć jaki mają one na nas wpływ. Potem trzeba je nazywać, trafnie rzeczowo, ze świadomością, że same emocje nie podlegają ocenie. Nie ma tych złych i tych dobrych. Są tylko te które nam służą bardziej i te na których obecność w życiu należy zwrócić uwagę. Potem w związku z emocjami w nas trzeba podjąć działanie, pamiętając, że to już ocenie podlega, dlatego powinno być ono wybrane w oparciu o szacunek i miłość do nas i do świata.

Czasem droga do poznania swoich prawdziwych potrzeb prowadzi własnie przez niepopularną zazdrość, a droga do poznania wartości przez "nielubienie". Bo znowu jak czegoś nie lubisz, to warto zadać sobie pytanie - dlaczego właśnie tego. Może przyczyna "nielubienia" jest w konflikcie danej rzeczy z twoim systemem wartości?

By znaleźć drogę do siebie trzeba nieustająco stawiać sobie pytania o swoje wartości, potrzeby, przeżywane emocje i zachowania jakie w związku z nimi podejmujemy.

Trzeba też obserwować, siebie każdego dnia, żeby stanąć w prawdzie i zobaczyć czym wypełniamy nasze chwile najczęściej, bo to jest źródło wiedzy o tym kim jesteśmy.

Jeśli nie umiesz zadawać sobie trafnych pytań, pamiętaj, że są jeszcze inni ludzie, którzy potrafią pytać o rzeczy, które się Nam nawet nie śniły.

Słuchaj ich, bo ich głos może pomóc Ci odkryć jak brzmi Twój własny.

Źródłem wiedzy o Nas są: nasze emocje, nasze myśli, a nade wszystko działania, którymi wypełniamy codzienność.

Kiedy patrzę na Ciebie dzisiaj widzę człowieka pełnego miłości, wiary, radości i piękna. Mam nadzieję, że będzie on z Tobą do końca.

Przesyłam serdeczności.

Kocham Cię, Mocno Mama